![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|
|
|
|
|
![]()
|
Czchów Lew romański z kościoła pw. NMP oraz relikty budowli Nie sposób tu nie trafić, zmierzając do Nowego Sącza z Brzeska. Po drugiej stronie zaczynającego się tu zalewu na Dunajcu zobaczymy niebawem Tropie. Tymczasem skręćmy w prawo. Kilkaset metrów od głównej drogi znajdziemy, wspiąwszy się pod stromą górkę, senny, lecz zadbany rynek Czchowa. O tyle zabawny, że jest to jeden z niewielu znanych nam pochyłych rynków. Na szczycie, jeśli można tak powiedzieć, rynku, znajdziemy XVIII-wieczną figurę św. Floriana. U jej stóp wmurowano kunsztowną rzeźbę lwa (figurę wyjątkowo lubianą przez romańskich rzeźbiarzy. Swoje lwy niewiadomego pochodzenia ma Kraków - przechowuje je Muzeum Archeologiczne - oraz Sandomierz - lew z pierwszej, romańskiej katedry, wita dziś gości muzeum mieszczącego się w zamku. Majestatycznego lwa znaleźliśmy też w Spiskiej Kapitule na Słowacji). Czchowskie zwierzę pochodzi z niezachowanego do dziś kościoła parafialnego p.w. Narodzenia NMP. Dziś na miejscu tego kościoła stoi późnogotycka, przysadzista i ujmująco prosta świątynia. Pierwotnie znajdował się tam piaskowcowy kościół romański niewiadomego układu. Ok. 1125 roku odnotowuje go kronika tyniecka - należał on do uposażenia tynieckiego opactwa. Długosz podaje, że kościół lapide albo murata (z białego kamienia postawiony) wystawili koloniści niemieccy (za Z. Świechowskim). Jedyny ślad romańskiego kościoła w Czchowie zachował się na wschodniej ścianie prezbiterium. Nieco ponad naszymi głowami zauważamy uskok kamiennej ściany wykończony gzymsem jakby z innej bajki. Faktycznie, wtórnie użyto tu fragmentów fryzu z romańskiego kościoła. Jak podaje profesor Świechowski, fachowo zwanego pseudokymationowym. Dociekliwi znajdą jeszcze jeden ślad czchowskiego kościoła w Krakowie. Muzeum Narodowe przechowuje uszkodzoną płaskorzeźbę z piaskowca, przedstawiającą gryfa walczącego z lwem. Czchów polecamy tylko fanatykom romanizmu, acz miło tu posiedzieć na spokojnym i bardzo ładnie zadbanym rynku, wśród klombów i w otoczeniu górskiego powietrza. A potem w drogę na południe, leniuchować nad Zalewem Rożnowskim (i koniecznie odwiedzając Tropie !) albo szusować na nartach w Krynicy. |
| Copyright © by Małgorzata Fugiel & Michał Kuźmiński 2004. Wykorzystywanie zdjęć wyłącznie za zgodą i w porozumieniu z autorami. | |